Lars Bill Lundholm: Dobra dziewczyna (Rafał Chojnacki)
Dodane przez taclem dnia Wrzesień 07 2014 17:22:45


Komisarz Axel Hake to nowy bohater, który dołączył właśnie do panteonu szwedzkich policjantów, których śledztwa możemy śledzić na kartach powieści. Jak przystało na skandynawski kryminał śledzimy tu jednocześnie śledztwo i jego życie osobiste, podobnie jak w przypadku komisarza Wallandera z powieści Henninga Mankella.
Axel Hake jest w związku, a jednocześnie jest samotny, ponieważ on i jego żona Hanna zdecydowali się mieszkać osobno. W Szwecji to zjawisko dość popularne, wymyślono nawet nowe słowo – särbo – oznaczające parę, która ma dwa osobne mieszkania. Axel próbuje jakoś radzić sobie z tym, ze na każdym kroku ma wrażenie, że Hanna interesuje się innymi mężczyznami. Jego oparciem, zarówno w sprawach prywatnych jak i zawodowych, jest siostra, która wprawdzie sama nie zawsze radzi sobie ze swoimi problemami, ale jest jedynym stałym punktem w życiu komisarza.
"Dobra dziewczyna" to pierwsza powieść Larsa Billa Lundholma, doświadczonego scenarzysty, który od lat pracuje nad przenoszeniem na ekran szwedzkich i norweskich powieści kryminalnych. Łatwo zauważyć, że to właśnie dbałość o szczegóły i organizacja tekstu są największymi atutami jego własnej książki. Stara się, by było ciekawie, by napięcie było dobrze rozłożone, a bohaterowie intrygujący. I rzeczywiście tak jest, ponieważ akcja prezentuje się z jednej strony realistycznie, z drugiej zaś samo śledztwo niesamowicie wciąga. Oto bowiem córka finansisty, typowa panienka z dobrego domu, zostaje zamordowana w swoim apartamencie na Östermalmie. Hake zaczyna dochodzenie i od razu widzimy, że prowadzone jest skrupulatnie i dokładnie. Podejrzany może być każdy. Zarówno kochający ojciec, który nie kontaktuje się jednak zbyt często z córką, jak i jej nawiedzona religijnie matka. Podporucznik Peter Severin, narzeczony zamordowanej, również nie wydaje się zbyt przejęty jej śmiercią. Na brak empatii zdaje się cierpieć niemal cała klasa społeczna, z której wywodziła się rodzina finansisty. Poza tym wiele wskazuje na to, że ofiara znała mordercę, musiał wszak jakoś musiał wejść do mieszkania, w którym nie ma śladów włamania...
Lundholm zabiera nas na wycieczkę po Sztokholmie nieznanym z przewodników. Pokazuje pęknięcie w pięknej fasadzie, za którą czai się zbrodnia.
Lars Bill jest typem gawędziarza, co spodoba się miłośnikom klasycznego kryminału. Jego język daleki jest od nowoczesnych eksperymentów, które serwują nam pisarze opisujący nowoczesne zbrodnie ery internetu. Lundholm dba raczej o oszczędną elegancję, przyprawioną czasem lekko poetycką nutką. Być może trochę w tym zasługi tematu, jaki porusza powieść, w końcu Östermalm to dzielnica dla majętnych Szwedów, którzy również mówią nieco inaczej, niż mieszkańcy robotniczych dzielnic i emigranckich przedmieść, choć jak się okazuje klną równie skutecznie.
W każdym razie nawet gdy akcja przyspiesza, autor dba o to, by czytelnik mógł delektować się słowem. To wyjątkowo rzadkie we współczesnej prozie popularnej. Wśród szwedzkich autorów kryminałów chyba jedynie Henning Mankell i Johan Theorin mają taką swobodę w prowadzeniu literackiej gawędy. To waśnie dzięki tej sprawności języka Lundholm ma szansę zaskarbić sobie sympatie polskich czytelników.

Autor: Rafał Chojnacki