Salla Simukka: Czerwone jak krew (Rafał Chojnacki)
Dodane przez taclem dnia Wrzesień 07 2014 20:54:28


Dziwny skrót YA! w nazwie wydawnictwa odnosi się bezpośrednio do podgatunku prozy, jaka jest przez nie wydawana. Pierwsi autorzy w ich katalogu, tacy jak Michelle Hodkin, Carol Rifka czy właśnie Salla Simukka, to przedstawiciele nurtu określanego w anglojęzycznym literaturoznawstwie "young adult". Jednoznaczne ujęcie tego nurtu jest niemożliwe, podobnie jak nie da się orzec kto właściwie należy do tej grupy wiekowej. Naukowcy wskazują na ludzi w wieku od 20 do 40 lat, ale to chyba nieco zbyt duży rozstrzał wiekowy. W Polsce literatura dla "młodych dorosłych" praktycznie nie istnieje, a przecież to spora grupa ludzi, którzy mają swoje specyficzne spojrzenie na świat i własne problemy.
Z takimi mniej więcej przemyśleniami usiadłem do lektury powieści "Czerwone jak krew". Zastanawiałem się jaki też wyjdzie z tego kryminał. Szybko się jednak okazało, że mimo iż powieść jest napisana dość specyficznym językiem, nie powinno się jej oceniać jako książki dla "młodszego czytelnika". Narracja ma w sobie wprawdzie coś bezpretensjonalnego, ale to wciąż historia o dorosłej już osobie.
Tą osobą jest młoda Finka, Lumikki Andersson. Wprawdzie ma 17 lat, ale jest osobą nad wyraz dorosłą i zrównoważoną. Wiąże się to przede wszystkim z jej niełatwym dzieciństwem. Kiedy zaczyna nową szkołę w obcym mieście, szybko zostaje odludkiem. To jej sposób na ochronę przed światem, podobnie jak zwyczaj nie zapuszczania korzeni w nowym miejscu. Przeprowadzając się do Tampere nawet nie urządziła sobie mieszkania. Gdyby nie fakt, że ubiera się i zachowuje jak osoba zupełnie przezroczysta, można by pod pewnymi względami uznać ją za pokrewną duszę Lisbeth Salander, która po prostu dokonała innego wyboru i schodzi z drogi światu. Do czasu. Makabryczne odkrycie związane z przestępstwem budzi w Lumikki pokłady energii, których sama się po sobie nie spodziewała.
Wprawdzie niemal cała historia rozgrywa się w środowisku szkoły, jednak problemy i emocje z którymi borykają się bohaterowie, są odzwierciedleniem dokładnie takich samych problemów osób dorosłych. Momentami można nawet dojść do wniosku, że gdyby Simukka zmieniła nieco dekorację i dostosowała język do potrzeb nieco starszego odbiorcy, ta sama fabuła dobrze sprzedałaby się w "normalnym" kryminale. Jest tu nawet mafia, która wprawdzie jest pokazana nieco naiwnie, ale nadawałaby się po drobnej przeróbce. Jedynym, czego nie dałoby się przerobić jest sama bohaterka. To właśnie dlatego powieść należy do takiej a nie innej kategorii...
Miłośnicy skandynawskich kryminałów mogą polubić Lumikki, albo też ją znienawidzić. Niby to dobrze, że taka postać budzi kontrowersje. Szkoda tylko, że w drugim przypadku czytelnik raczej nie sięgnie po kolejne tomy.
"Czerwone jak krew" to pierwszy tom trylogii, która ma być ponoć zainspirowana baśnią o Królewnie Śnieżce. Na razie te skojarzenia są dość mgliste, choć trudno odmówić baśniowości językowi fińskiej autorki.

Autor: Rafał Chojnacki