News ˇ Artykuły ˇ Pisarze ˇ Wywiady ˇ Książki w Polsce ˇ Książki na świecie ˇ Książki o kryminałach ˇ Książki z pogranicza ˇ Audiobooki ˇ Filmy ˇ Recenzje książek ˇ Recenzje filmów ˇ ZapowiedziWtorek, Listopad 12, 2019
Nawigacja
News
Artykuły
Pisarze
Wywiady
Książki w Polsce
Książki na świecie
Książki o kryminałach
Książki z pogranicza
Audiobooki
Filmy
Recenzje książek
Recenzje filmów
Zapowiedzi
O stronie
Redakcja
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj
Online
Gości Online: 3
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 318
Nieaktywowany Użytkownik: 891
Najnowszy Użytkownik: baszczak
Na Forum
Najnowsze Tematy
Ekranizacje skandyna...
Nesser w Polsce
Polskie wydania skan...
Co teraz czytacie?
Najlepszy Skandynaws...
Najciekawsze Tematy
Co teraz czytacie? [345]
Nowości [194]
Henning Mankell [53]
Promocje w sklepa... [51]
Polskie wydania s... [48]
Ostatnie Artykuły
Jenny Rogneby: Leona...
Anna Jansson: Skrzyd...
Mons Kallentoft: Zie...
Frode Granhus: Wir
Karin Fossum: Zabójs...
W Sieci

Partnerzy


Jens Lapidus dla dziennika "Polska"

Szwedzkie kryminały to powieści o naszym życiu
-Byłem na procesie nastolatków, którzy nienawidzą społeczeństwa, i musiałem o tym opowiedzieć - o fenomenie skandynawskich kryminałów opowiada Jens Lapidus, szwedzki pisarz i adwokat w rozmowie z Jackiem Antczakiem.


Jerzy Antczak: W dwóch kryminałach z Pana "Czarnej trylogii sztokholmskiej" często pojawia się określenie "svennsony". Czy tak pogardliwe mówi się o Szwedach?

Jens Lapidus: Bohaterowie moich powieści używają tego słowa w znaczeniu negatywnym, ale najczęściej nazywamy tak przeciętnych Szwedów. Macie w Polsce takie określenie?

Mamy, Kowalski. I nasz przeciętny Kowalski do niedawna uważał Szwecję za raj na ziemi, kraj bezpieczny i opiekuńczy. Ale po lekturze kryminałów Henninga Mankella, Stiega Larssona czy Jensa Lapidusa Kowalski zastanawia się, czy po zejściu z promu w Ystad czy wyjściu z lotniska w Sztokholmie w najlepszym wypadku od razu straci zegarek, a potem będzie gorzej.

Moje książki ukazały się w 26 krajach i często słyszę od dziennikarzy pytanie "Co się stało z tą Szwecją?". Spodziewam się już wezwania do ministerstwa spraw zagranicznych i sugestii: "Słuchaj Jens, ty daj spokój z tym czarnym PR-em, bo czytelnicy zasypują nas pytaniami, dlaczego u nas jest tak niebezpiecznie?". Ale uczciwie mówiąc, wydaje mi się, że Szwecja wciąż jest bezpiecznym krajem. Większość przemocy związana jest z gangsterskim półświatkiem i skierowana przeciwko innym przedstawicielom świata przestępczego. Dopóki ktoś nie zada się z takimi ludźmi, nie zejdzie do tego podziemia, niewiele mu grozi. Możecie więc przyjeżdżać do Szwecji bez obaw, że coś wam się stanie.

Mariusz Czubaj, powołując się na Pana, Larssona i Mankella, napisał, że eksplozja popularności skandynawskich kryminałów bierze się stąd, że wasze książki podejmują debatę o kondycji współczesnych społeczeństw, którą zajmują się antropologowie, socjologowie i ekonomiści. Przy okazji opisów morderstw stawiacie pytania o tożsamość kulturową, model państwa, o imigrantów, narastającą spiralę przemocy.


Bardzo trafna analiza. Zresztą cała szwedzka literatura, nie tylko kryminały, od zawsze miała istotną perspektywę społeczną i zawierała sporo krytyki instytucji państwowych. Właściwie od lat 60., odkąd swoje "powieści o przestępstwach" i komisarzu Becku zaczęli pisać Maj Sjöwall i Pera Wahlöö, stało się to cechą charakterystyczną skandynawskich kryminałów. Oczywiście, nie wszystkich - ukazuje się wiele poczytnych kryminałów, których autorzy nie zajmują się opisami społeczeństwa, skupiając się na sprawach prywatnych.

Skąd w ogóle pomysły, żeby kryminał zajmował się takimi sprawami?

Szwedzki kryminał przejął pochodnię od pisarzy z przełomu wieków XIX i XX, którzy opisywali sytuację klasy robotniczej, najbiedniejsze warstwy społeczeństwa i w ten sposób krytykowali stosunki społeczne. Ja w swoich książkach staram się być amoralny. To znaczy bezpośrednio nie wyrażać słów krytyki. Równocześnie poprzez moich bohaterów ją opisuję i jestem krytyczny.

I jest Pan w tej krytyce obiektywny, po równo dostaje się lewakom i nacjonalistom, imigrantom i bogatym Szwedom, systemowi socjalnemu i policji...

Jest dokładnie tak, jak pan mówi - nie popieram żadnej ideologii. Jestem pisarzem, nie chcę być politykiem. Opisuję po prostu, w jaki sposób ludzie widzą świat, w którym żyją. Nie odpowiadam na pytania, nie daję gotowych recept - w jaki sposób zaprowadzić raj na ziemi.

To Nagrody Nobla Pan raczej nie dostanie, bo Akademia Szwedzka szuka ostatnio pisarzy, którzy mają sprecyzowane poglądy.

Tak, myślę, że mogę o Noblu zapomnieć.

Twórcy kryminałów i tak chyba nie mają szans.

Nie mają, ponieważ Akademia wciąż uznaje powieści sensacyjne za literaturę należącą do konkretnego gatunku, podobnie jak powieści s-f. Nie uznaje więc kryminałów jako literatury w ogóle, w najszerszym znaczeniu tego słowa.

Szkoda. Żaden autor kryminałów nie zasługuje na takie wyróżnienie?

Uważam, że niektórzy mieliby szanse, chociażby autorzy z pogranicza powieści kryminalnej. Przykładem jest Umberto Eco i "Imię Róży". Niesamowita książka, nie tylko znakomita powieść detektywistyczna, ale i historyczna, z wielkim podłożem filozoficznym, na dodatek napisana z poczuciem humoru, które autor wykazuje, naśmiewając się z dziejów chrześcijaństwa.

Jeden z polskich autorów kryminałów stwierdził, że dla niego "Siła strachu" Alistaira McLeana więcej mówi o duszy ludzkiej niż książki Camusa i Sartre'a razem wzięte.

To prawda. Pisząc o życiu i śmierci, dotyka się wielu najważniejszych egzystencjalnych spraw. W kryminałach analizuje się przecież wszystko, co się z tym wiąże: miłość, nienawiść, relacje rodzinne, ludzkie pragnienia. Sprawy "życia i śmierci" ujęte razem tworzą przecież właśnie naszą egzystencję.

Pan stwierdził, że zrobi to inaczej niż najpopularniejszy autor i będzie anty-Mankellem, Pana bohaterowie staną się anty-Wallanderami. Nie jest Pan jedynym, który chciał być od razu poczytnym pisarzem. Jak to się robi?

Ależ ja bardzo lubię prozę Mankella, przeczytałem wszystkie jego książki. I... troszkę mi się znudziły, stąd pomysł, że moje będą antymankellowskie.

I tak zaczął Pan pisać "Szybki Cash"?

Był rok 2005, pracowałem w sądzie i miałem okazję zetknąć się ze światem przestępczym. Spotykałem ludzi z półświatka, dowiadywałem się o tym, co się tam dzieje, z materiałów policyjnych. I wciągnęło mnie, wszystkie moje myśli kręciły się wokół tych tematów. Trafiłem na proces, w którym oskarżona była grupa chłopaków. Ni stąd, ni zowąd zjawili się na jakimś przyjęciu i obrabowali bawiących się gości. Obserwowałem ich - byli bardzo pewni siebie i aroganccy. Uderzyła mnie ta postawa i straszliwie negatywne nastawienie do sędziego, systemu i społeczeństwa. Wieczorem włączyłem komputer i zacząłem o tym pisać - musiałem odreagować i czułem, że muszę kłębiące się w głowie myśli przelać na papier. To była autoterapia. Potem po kontaktach z klientami zacząłem zapisywać różne rzeczy. Nie miałem zamiaru pisać książki i nie sądziłem, że to materiał na kryminał. Po jakichś 50 stronach dotarło jednak do mnie, że może warto.

Skuteczność Pana jako pisarza jest imponująca: debiut w półmilionowym nakładzie, tłumaczenia na wiele języków, wkrótce film. A jak ze skutecznością zawodową? Ponoć w najgorszej celi - w bunkrze - najcięższego więzienia w Szwecji siedzi 10 kryminalistów, w tym dwóch Pana klientów. Co trzeba zrobić w Szwecji, żeby trafić do takiej celi?

Pierwszy został skazany za kilka napadów na banki i zabicie dwóch policjantów. W tej sprawie go nie reprezentowałem. Broniłem go po drugiej ucieczce z więzienia w 2004 roku. Po pierwszej rozprawie ktoś mu dostarczył broń i zwiał. Złapano go, uciekł ponownie aż do Puerto Rico. Ale i tam go schwytano. Po ekstradycji do Szwecji trafił więc do tego "bunkra bezpieczeństwa". Drugi uważany jest za bardzo niebezpieczną osobę. To szef jednej z największych organizacji przestępczych na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Siedzi tam, bo ponoć jest wielu ludzi, którzy chętnie pomogliby mu w ucieczce z więzienia.

Jak się nazywa ta szwedzka gomorra, do której należy ten człowiek?

To mój klient, więc nie mogę powiedzieć, jak nazywają swoją grupę. Powiem tylko, że to gang motocyklowy.

Rozumiem, że takich jak on portretuje Pan w swoich kryminałach?

W książkach są pewne odniesienia, niektóre elementy wplatam w akcję, ale nigdy nie biorę prawdziwej sprawy ani nie robię bohaterem konkretnego klienta na tyle, by mógł się rozpoznać w powieści. Byłoby to złamanie zasady zaufania wobec adwokata.

Ale język różnych środowisk społecznych, w tym np. gangów "jugoli", oddaje Pan idealnie.

Mam na to sposoby, jednym jest rzeczywiście słuchanie moich klientów, drugim słuchanie szwedzkiego rapu. Trochę tego slangu sam wymyślam.

Tytuł Pana książki w oryginale brzmi "Alldrig fucka up", czyli "Nigdy nie spie***lić", w Polsce ukazał się jako "Zimna stal".

Zastanawiałem się, czy wydawca tak zdecydował, gdyż dosłowne tłumaczenie wywołałby w Polsce kontrowersje. Ale "Zimna stal" dobrze odpowiada treści powieści, jeden z bohaterów wciąż bawi się nożem, czyli "zimną stalą", w odróżnieniu od "ciepłej stali", jak mówi się o broni palnej.

Czytał Pan coś Marka Krajewskiego?

Słyszałem, że macie tu swego króla kryminału. Niebawem jego książka ukaże się w Szwecji. Nie mogę się doczekać.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Patronaty

ARCHIWUM
PATRONATÓW

Copyright © by Rafał Chojnacki 2009-2015

2549518 Unikalnych wizyt
Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
Future Theme Bordeaux by Amilla Dee Webdesign


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie