News ˇ Artykuły ˇ Pisarze ˇ Wywiady ˇ Książki w Polsce ˇ Książki na świecie ˇ Książki o kryminałach ˇ Książki z pogranicza ˇ Audiobooki ˇ Filmy ˇ Recenzje książek ˇ Recenzje filmów ˇ ZapowiedziCzwartek, Sierpień 13, 2020
Nawigacja
News
Artykuły
Pisarze
Wywiady
Książki w Polsce
Książki na świecie
Książki o kryminałach
Książki z pogranicza
Audiobooki
Filmy
Recenzje książek
Recenzje filmów
Zapowiedzi
O stronie
Redakcja
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 318
Nieaktywowany Użytkownik: 891
Najnowszy Użytkownik: baszczak
Na Forum
Najnowsze Tematy
Ekranizacje skandyna...
Nesser w Polsce
Polskie wydania skan...
Co teraz czytacie?
Najlepszy Skandynaws...
Najciekawsze Tematy
Co teraz czytacie? [345]
Nowości [194]
Henning Mankell [53]
Promocje w sklepa... [51]
Polskie wydania s... [48]
Ostatnie Artykuły
Jenny Rogneby: Leona...
Anna Jansson: Skrzyd...
Mons Kallentoft: Zie...
Frode Granhus: Wir
Karin Fossum: Zabójs...
W Sieci

Partnerzy


Henning Mankell: Chińczyk (Zofia Jurczak)


Henning Mankell to już nie Szwed. To obywatel świata, a jego żywe i głębokie zainteresowanie globalną problematyką jeszcze w żadnej powieści nie było tak widoczne.

Poza tym misja dostarczyciela pierwszorzędnej rozrywki dla mas coraz mniej mu w smak. W „Chińczyku” kryminalnej intrygi sensu stricte jest dużo mniej niż można było oczekiwać po akurat tym pisarzu. Nie ma też Ystad, choć to nadal Skania. Miast tego na pierwszy plan wysuwa się (właściwie nie taka do końca) nowa twarz Mankella jako pisarza zafrasowanego losem świata.

600 stronicowe powieści zwykło określać się mianem dzieł epickich, tworzonych z inscenizatorskim rozmachem itp. Żadne z tych określeń nie pasuje jednak do „Chińczyka”, którego specyfikę najlepiej oddaje miano powieści rozległej, a może nawet rozwlekłej. Mankell nigdy nie był specjalnie powściągliwy, płodził powieści słusznej objętości, nie mniej zawarta w nich refleksja, owo słynne społeczne tło, miało charakter lokalny. Owszem, pisarzowi zdarzało się wybyć za granicę (patrz: „Biała lwica” oraz „Psy z Rygi”), nie mniej jednak jego zainteresowania skupiały się wokół Szwecji. Zgoła inaczej rzeczy mają się z „Chińczykiem”, którego akcję Henning Mankell rozpisał na cztery kontynenty, a zagadka brutalnego (a jakże!) morderstwa wiekowych mieszkańców odludnej osady to zaledwie pretekst, punkt wyjścia do snucia refleksji, rzec by można, globalnej.

I faktycznie w „Chińczyku” dominują przemyślenia nad naturą współczesnego świata. Mankella bardziej interesują szanse i zagrożenia, a przede wszystkim rola, którą odgrywają i będą odgrywać Chiny. Wada to czy zaleta? Zależy od punktu siedzenia, czyli tego czego od powieści oczekujemy. Jeśli będziemy przystawać przy zamknięciu „Chińczyka” w szufladce z kryminałami, to należy zwrócić uwagę na dość niekonwencjonalny przebieg intrygi. Rozkręca się dość obiecująco. Ktoś wymordował prawie wszystkich mieszkańców niewielkiej osady na szwedzkiej prowincji. Jest styczeń, wokoło masa śniegu, a jedynym śladem pozostawionym przez mordercę jest czerwona wstążka. Śledztwo obejmuje dość antypatyczna detektyw Vivi Sundberg. Jest zmęczona, zabiegana i nie ma czasu na domysły ani tym bardziej dziwne teorie o Chińczykach, którymi zarzuca ją Birgitta Roslin, sędzia z Helisngborgu, krewna zabitych i główna bohaterka powieści, choć to ostatnie jest określeniem nieco na wyrost, bo nie jest jedyna.

Mankell w „Chińczyku” dokonuje swoistej dekonstrukcji kryminałów z komisarzem Wallanderem. Główny bohaterem nie jest detektyw, a osoba spoza kręgu śledztwa, przenikliwa, obdarzona sporą intuicją, ale i naiwna i nieuważna. Łatwowierność sprowadzi na Birgitte sporo kłopotów. Intryga tym razem wyjątkowo wieloznaczna, co akurat nie przemawia na korzyść „Chińczyka”. Zresztą sam pomysł oparcia fabuły na motywie wendety po latach nie dość, że wyeksploatowany do cna to tu jeszcze aż nadto nieprawdopodobny, ba, powiedziałabym nawet, że niedopracowany, a brak racjonalnych przesłanek, wiele niedopowiedzeń i ślepych uliczek, którymi brnie policja tylko pogłębia ten efekt. Rozwiązanie… też w pewnym sensie rozczarowuje. Coś się tu wyraźnie nie klei. Nie tylko śledztwo kierowane przez Vivi, ale i sama intryga. Gdy w końcu robi się interesująco, Mankell brutalnie przerwał. Pozostawiając akcję w zawieszeniu na kilkadziesiąt stron, przeskakuje do dziewiętnastowiecznej Ameryki. Takich odskoczni od głównej akcji jest tu zresztą więcej.

Henning Mankell krytykuje szwedzkie organy śledcze, przekonując, że metoda „szkiełka i oka” nie zawsze popłaca, ale jako obywatela świata dużo bardziej niż lokalne problemy Szwecji frasują go zmiany toczące w przód cały świat.

Autor recenzji: Zofia Jurczak

Tekst ukazał się pierwotnie na stronie Lekturki.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Patronaty

ARCHIWUM
PATRONATÓW

Copyright © by Rafał Chojnacki 2009-2015

3016738 Unikalnych wizyt
Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
Future Theme Bordeaux by Amilla Dee Webdesign


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie