News ˇ Artykuły ˇ Pisarze ˇ Wywiady ˇ Książki w Polsce ˇ Książki na świecie ˇ Książki o kryminałach ˇ Książki z pogranicza ˇ Audiobooki ˇ Filmy ˇ Recenzje książek ˇ Recenzje filmów ˇ ZapowiedziWtorek, Styczeń 28, 2020
Nawigacja
News
Artykuły
Pisarze
Wywiady
Książki w Polsce
Książki na świecie
Książki o kryminałach
Książki z pogranicza
Audiobooki
Filmy
Recenzje książek
Recenzje filmów
Zapowiedzi
O stronie
Redakcja
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 318
Nieaktywowany Użytkownik: 891
Najnowszy Użytkownik: baszczak
Na Forum
Najnowsze Tematy
Ekranizacje skandyna...
Nesser w Polsce
Polskie wydania skan...
Co teraz czytacie?
Najlepszy Skandynaws...
Najciekawsze Tematy
Co teraz czytacie? [345]
Nowości [194]
Henning Mankell [53]
Promocje w sklepa... [51]
Polskie wydania s... [48]
Ostatnie Artykuły
Jenny Rogneby: Leona...
Anna Jansson: Skrzyd...
Mons Kallentoft: Zie...
Frode Granhus: Wir
Karin Fossum: Zabójs...
W Sieci

Partnerzy


Helene Tursten: Śmierć przychodzi nocą (Rafał Chojnacki)


"Den krossade tanghästen" - debiutancka powieść Helene Tursten miała wszystkie wady i zalety kryminalnego debiutu. Drugi w kolejności tom nie jest pozbawiony podobnych elementów. Jednak aby nastawić ewentualnego czytelnika pozytywnie, zacznę od wymieniania zalet.
Przede wszystkim mamy tu do czynienia z popularnym w Skandynawii typem kryminalnej powieści proceduralnej, której patronem jest Martin Beck, a najważniejszym przedstawicielem pozostaje wciąż komisarz Wallander. Helene Tutsten przedstawia pracę policjantów z Göteborga, koncentrując się na postaci inspektor kryminalnej Irene Huss. Nowa bohaterka zostaje nam przedstawiona niejako z marszu, musimy więc poczekać, aż poznamy nieco jej życie, sposób bycia, czy choćby poglądy.
Sporym atutem jest tu intryga kryminalna, z jednej strony dość prosta - kiedy zna się odpowiedź, wszystko wydaje się aż nazbyt banalne i oczywiste. Z drugiej jednak strony autorka stara się mnożyć fałszywe tropy, dodawać podejrzanych i przedstawiać nowe fakty z życia ofiar tak, by z dać czytelnikowi kolejne wskazówki, a jednocześnie rozmyć nieco wyrazistość sytuacji.
Jednak największym plusem powieści jest sam początek, który w iście hitchcockowskim stylu zafundowała nam szwedzka pisarka. Oto bowiem w prywatnym szpitalu ma miejsce awaria prądu, kiedy wraca zasilanie, zostają odnalezione dwa trupy. Jeden wydaje się być mniej interesujący: to starszy mężczyzna po operacji, który był podłączony do respiratora. Kiedy zabrakło prądu, a generator awaryjny nie zadziałał, mężczyzna umarł. Bardziej interesująca wydaje się jednak być śmierć młodej pielęgniarki, którą znajduje jej koleżanka.
Dziewczynę uduszono i porzucono w pomieszczeniu z generatorem prądu, czyli w pierwszym miejscu, w które miałby się skierować ktoś, kto chciałby zbadać przyczynę awarii. Dodatkowo pielęgniarka, która znalazła martwą koleżankę, zaklina, że w ciemnościach dostrzegła zjawę siostry Tekli, ducha dziewczyny, która pracowała w tym szpitalu i przed laty popełniła samobójstwo, wieszając się na strychu budynku.
Inspektor Irene Huss i jej zespół mają więc nie lada zagadkę. Na dodatek szybko okazuje się, że te dwa trupy, to nie jedyne, na które możemy natrafić czytając powieść.
Jednym z największych zarzutów wobec tej powieści może być, paradoksalnie, fakt, że Irene Huss jest bohaterką, która różni się od wielu innych policjantek, które pojawiają się w skandynawskich kryminałach. Choć w śledztwo angażuje się w sposób pokazujący jej profesjonalne podejście do sprawy, to jednak praca nie przesłania jej życia tak bardzo, by miało to istotny wpływ np. na funkcjonowanie rodziny.
Dla Helene Tursten druga powieść powieść była przepustką do świata pisarek powieści kryminalnych. Dla nas jest wprowadzeniem do serii opowieści o policjantach z Göteborga. Mimo że może się wydawać niezbyt wyrazista, to jednak stanowi zaledwie preludium do jednego z najpopularniejszych cykli skandynawskich kryminałów.
O tym jak rozwija się sytuacja Irene Huss i pisarstwo Helene Tursten możemy się już przekonać, gdyż na polskim rynku ukazała się kolejna powieść z serii, zatytułowana „Zabójcze domino”.

Autor: Rafał Chojnacki

Powiązane:
  • notka o książce: Śmierć przychodzi nocą
  • Komentarze
    pszczola dnia styczeń 19 2011 14:14:40
    Szczerze mówiąc ( pisząc), książka mnie rozczarowała. Początek, zawiązanie akcji- bardzo dobre. Ale kiedy przez jakiś czas policja bierze pod uwagę możliwość, że zabójstwa dokonał "duch" smiley to robi się groteskowo. Nie podobały mi się dwie rzeczy dotyczące samej treści: po 1. nadużywanie słowa "konkubent", "konkubinat". W potocznym języku mało kto tak mówi, zazwczaj mówi się mój chłopak/ partner. A tu co rusz pojawia się zdanie: "jej były konkubent". Uderza stosowanie tego słowa w każdym miekscu. po2. tzw. "tykanie". Może w Szwecji naturalne jest natychmiastowe przechodzenie na "ty"... ale w momencie, kiedy podejrzany mówi do policjanta "ty", albo kiedy po wymienieniu zdawkowego ~dzien dobry~z obcą osobą, od razu przechodzi się na "ty", staje się to troszkę sztuczne. W Polsce zachowuje się mimo wszystko formę Pan/Pani, w większości kryminałów zresztą jest podobnie.
    no i 3 sprawa- głowna bohaterka. Mdła.
    Dodaj komentarz
    Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
    Oceny
    Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

    Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

    Brak ocen.
    Logowanie
    Nazwa Użytkownika

    Hasło



    Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
    Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

    Zapomniane hasło?
    Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
    Patronaty

    ARCHIWUM
    PATRONATÓW

    Copyright © by Rafał Chojnacki 2009-2015

    2673764 Unikalnych wizyt
    Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
    Future Theme Bordeaux by Amilla Dee Webdesign


    Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie