News ˇ Artykuły ˇ Pisarze ˇ Wywiady ˇ Książki w Polsce ˇ Książki na świecie ˇ Książki o kryminałach ˇ Książki z pogranicza ˇ Audiobooki ˇ Filmy ˇ Recenzje książek ˇ Recenzje filmów ˇ ZapowiedziPoniedziałek, Lipiec 26, 2021
Nawigacja
News
Artykuły
Pisarze
Wywiady
Książki w Polsce
Książki na świecie
Książki o kryminałach
Książki z pogranicza
Audiobooki
Filmy
Recenzje książek
Recenzje filmów
Zapowiedzi
O stronie
Redakcja
Forum
Linki
Kontakt
Szukaj
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 318
Nieaktywowany Użytkownik: 892
Najnowszy Użytkownik: baszczak
Na Forum
Najnowsze Tematy
Ekranizacje skandyna...
Nesser w Polsce
Polskie wydania skan...
Co teraz czytacie?
Najlepszy Skandynaws...
Najciekawsze Tematy
Co teraz czytacie? [345]
Nowości [194]
Henning Mankell [53]
Promocje w sklepa... [51]
Polskie wydania s... [48]
Ostatnie Artykuły
Jenny Rogneby: Leona...
Anna Jansson: Skrzyd...
Mons Kallentoft: Zie...
Frode Granhus: Wir
Karin Fossum: Zabójs...
W Sieci

Partnerzy


Jens Lapidus: Szybki cash (Renata Rejkiewicz)

Na początku lektury stosowany przez autora slang doprowadzał mnie do szału. Nie miałam
problemów ze zrozumieniem, ale te idiotycznie brzmiące wyrazy bardzo irytowały. Już chyba wolałabym, gdyby były to wulgaryzmy. Później albo się przyzwyczaiłam i przestałam je dostrzegać, albo jakimś cudem było takich zwrotów mniej. Chociaż niektóre sformułowania wciąż strasznie mnie bawiły i śmiałam się pod nosem.
Od początku sposób konstrukcji fabuły tej powieści przypominał mi „Sin City” (film, nie komiks). Pocięte, ultrakrótkie zdania, obrazy, schematy, szybkie tempo akcji. I tyle ZŁA.
Wzbraniałam się jak mogłam przed polubieniem bohaterów. Najtrudniej przychodziło mi to z Mradem. Już na wstępie postanowiłam sobie, że nie mogę lubić faceta, który miażdży komuś nogi sztangą, właściwie bez powodu. A jednak przyszedł taki moment, kiedy poczułam - niestety - że wyparłam niektóre jego mroczne aspekty ze świadomości i nawet mu kibicuję. Potem, gdy na nowo je sobie uświadomiłam, niemal było mi wstyd. Jens Lapidus najwidoczniej właśnie po to wymyślił wątek miłości Mrada do córki, żeby czytelnik męczył się z próbą jednoznacznej oceny tej postaci. W każdym razie dla mnie Mrado był najciekawszym z bohaterów.
Z jednej strony to najemny morderca, bez śladu obiekcji, z drugiej kochający ojciec (chociaż jego nienawiść do eks-żony nie wróżyła małej najlepiej). Prawdopodobnie gdyby jego losy
potoczyłby się inaczej, byłby ojcem podobnym do Estebana Trueby, bohatera „Domu duchów” Isabell Allende. Córkę kochałby szaleńczo ale nie akceptował jej wyborów i nienawidził innych, którzy ją kochają. Z jednej strony ten człowiek, to czyste zło, z drugiej zaś jest ta córka. W jego głowie pojawiają się nieśmiałe refleksje, żeby dla niej skończyć z gangsterskim zawodem.
Mrado miał łeb do interesów. Jestem pewna, że poradziłby sobie w legalnym biznesie. Bardzo mi się spodobał jego zwyczaj zapisywania na kartce rozmaitych „za” i „przeciw” oraz jego sposób planowania.
Cały czas się męczyłam nad tym Mradem, czy nie można by go trochę usprawiedliwić, wszak urodził się w kraju dotkniętym wojną, mógł być tym wypaczony. I ta Srebernica...
Mimo to, gdy pod koniec powieści wydała się jedna z tajemnic Mrada, zrobiło mi się niedobrze i poczułam się jak głupia kobieta z klapkami na oczach, to jednak muszę przyznać, że Mrado miał jakąś charyzmę.
Drugi z bohaterów, JW, to zagubiony chłopiec z wielką pustką. Jakiś taki mdły. Powierzchowny. Znieczulony i wykastrowany psychicznie. Zamiast popracować nad sobą, zainwestował w wybudowanie fasadki, przykrywającej to co mogło być ciekawe i prawdziwe. Jego wątek był dość interesujący, ale nie mogłam go ani trochę polubić. Za to jestem pewna, że gdybym spotkała go w metrze, nie mogłabym się przestać gapić. Luksusowa powierzchowność, niedostępna przeciętnemu śmiertelnikowi, a zza niej wychyla się zagubienie, odrealnienie i jakiś taki cholerny smutek. To
fascynująca mieszanka dla kogoś kto uwielbia obserwować ludzi, tak jak ja. Ale to bardzo biedny chłopak, ten JW.
Jest jeszcze Jorge. Nie mogłam się zdecydować, czy on był najbardziej złożony ze wszystkich, czy nie. Budził moją litość i wkurzał mnie. Jednocześnie budził też pewien podziw, sprytny skurczybyk z niego. Ani trochę go nie polubiłam.
Ogólnie rzecz biorąc muszę stwierdzić, ze BARDZO mi się ta książka podobała. Nie było w niej ani jednego zbędnego momentu. To było takie kłębowisko literackiego chaosu, labirynt, przez który Lapidus perfekcyjnie poprowadził trzy nitki zbiegające się w mistrzowskie zakończenie. Jakiż ten facet musi mieć łeb żeby tak to skonstruować!
Dla mnie to niesamowicie ciekawa powieść. Zaraz biorę się za „Zimną stal”.

Autor recenzji: Renata Rejkiewicz
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Patronaty

ARCHIWUM
PATRONATÓW

Copyright © by Rafał Chojnacki 2009-2015

3488306 Unikalnych wizyt
Engine: PHP-Fusion v6.01.6 © 2006
Future Theme Bordeaux by Amilla Dee Webdesign


Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie